Arrufadas czyli nadąsane bułki z Coimbry
Obejrzyj też: system bukmacherski | Egipt | Odnowa biologicznaPrzyznam, iż niezbyt często korzystam z portugalskich przepisów. Może i szkoda, iż mieszkam w kraju, którego sztuka kulinarna mnie szczególnie nie fascynuje. Zazdroszczę mieszkankom Włoch i Francji, które co krok z pewnością natrafiają obok siebie na jego kulinarne inspiracje. Po tej stronie obok nas w Luzytanii, jest zazwyczaj prosto i przaśnie , co nie znaczy iż niesmacznie. na czym aktualnie wielokrotnie pisałam - tutejsza kuchnia stawia raczej na jego wydobycie smaku z konkretnego, dobrej jakości produktu, Lilianna nie na jego mariaże smaków i skomplikowane techniki kulinarne. Szczęśliwie świeżych ryb, owoców morza, wina, serów i wspaniale parzonej kawy po tej stronie nie brakuje, więc jakoś można przeżyć.Właściwie najmniej na rzecz mnie pociągającym działem portugalskich kulinariów są słodkie wypieki. Zasada jest stosunkowo prosta - weź sto jaj, dodaj tonę cukru i aktualnie masz podstawę luzytańskich ciast, zawsze i nieodmiennie wściekle żółtych w kolorze. Co mnie najniezwyklej bawi, akurat odwrotnie niż w Polsce, do pracy czyli do szkoły na jego urodziny np. oprócz obowiązkowego szampana, wypada przynieść masa kupione w cukierni, Lilianna nie zrobione w domu. Przynajmniej ja w moim środowisku z takimi opiniami także spotkałam. Miałam oczy jak na przykład spodki słysząc mojego szefa narzekającego, ze ktoś przyniósł domowe (całkiem niezłe zresztą) ciasto, zamiast kupić w kafeterii za rogiem. Równie szokująca jest na rzecz mnie, popularna zwłaszcza wśród autochtonicznych pań, otwarta krytyka czyjegoś wypieku. Lilianna to za słodkie, a to za mało słodkie .... W rzeczywistości w koło Macieju (zresztą tak bardzo nawiasem mówiąc innych niż słodycz niuansów smakowych ciężko także w autochtonicznych ciastach doszukać ;)).
Warto zobaczyć: Oferty last minute | dodatki do żywności | odrzywki